poniedziałek, 8 lipca 2013

2. BAŚNIE TYSIĄCA I JEDNEGO MECZU BY KACZKA

- Dobra. Ok. Czekaj. Ok. - mruknęła Dominika wyciągając telefon. 
- Mogę? - zapytała siatkarza prawie dotykając jego ramienia. BOŻE. J E G O RAMIENIA. Odzianego w tą zbroję Polskiej Reprezentacji z mieszanki poliestru i bawełny. 
Wrona uśmiechnął się szarmancko (co będzie z resztą robił notorycznie przez resztę 1000 i 1 meczu) i pokiwał głową twierdząco. Dzielna Bohaterka przesunęła go nieco w bok, cofnęła się parę kroków do tyłu i wymierzyła w niego aparatem. 
CYK CYK CYK CYK.
Wyraz twarzy Wrony stał się nieco bardziej skoncentrowany. I może nieco zawiedziony.
- Co to było? - zapytał, a w jego głosie brzmiała nuta zdziwienia.
- A nic nic. - odpowiedziała Dominika uderzając palcami w ekran. - Pod światło stałeś i photoset byłby do dupy. Poczekaj na twittera wrzucę. - więcej pukania w ekran. 
Wrona kiwnął głową. 
- Ok. Jakie tagi? To twoja twarz, pomóż otagować. - mruknęła Dzielna Bohaterka. 
- eee.... co powiesz na #zmoimmężem - zaproponował nieśmiało.
Dominika machnęła tylko ręką.
- NAH. oklepane.
I tak trwali na hali spodka przez jakiś czas. Wrona poleciał, a Dominika liczyła kolejne retweety, reblogi i wspominała twarz Wrony przyglądając się dziełu swojego życia. 
Wrona siedział sobie pod stropem i co raz zlatywał i rozmawiali tak o życiu. O egzystencji. O tym jaki Kraków piękny wiosną, chociaż żadne nigdy w "KRAKRAKRKAKRAkowie" jak to Wrona powiadał żadne z nich nie było.
Ale Dzielnej Bohaterki to już nie obchodziło. Była w niebie, a w niebie było darmowe wi-fi. Jednak siedząc tak na spodkowej czerwonej ławeczce pomyślała sobie, że "Fuck. Czas chyba eksplorować."
Tak. Bohaterowie potrzebują przygód, a przygody bohaterów. Dominika niczym Alicja w Krainie Czarów postanowiła odkryć świat. Zablokowała telefon i po raz pierwszy od 2 godzin (bowiem czas w "Innym wymiarze" płynie troszku inaczej) postanowiła opuścić halę jako taką i minęła bufet. 
- Tęsknię za Biedronką. - westchnęła zerkając sceptycznie na barek. Jak to Mark Twain napisał "I księżyc jako złodziej skradł światło które padało na jej kształt". Tak. Mark Twain. Jestem prawie pewna, że to powiedział Mark Twain. 
Minęła toaletę. 
- Wejdę. - pomyślała na głos. Jakże narracja jest łatwiejsza kiedy myśli pisze się jako dialog. 
Więc weszła Dominika do łazienki a tam... sam zakręcony Kurek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz