Dawno dawno temu w imperialnym Związku Republiki BBC była sobie dziewczynka, która wpadła do studzienki kanalizacyjnej. Przynajmniej wszystkim się tak wydawało.
-Matce (która zaprzestała poszukiwań zauważając, że dziewczynka upuściła torbę z zakupami przed upadkiem i w gruncie rzeczy to po co komu dzieci),
-Policji (która zagryzła sprawę pączkiem)
oraz samej dziewczynki, która to uderzając o wilgotną powierzchnię Śląskiego Spodka uznała, że to po prostu niebo i także zajadła sprawę pączkiem. Spojrzała w górę i zobaczyła mocarną dziurę, przez którą widziała pochmurne, bialskopodlaskie niebo.
- O krok do czyśćca - westchnęła godząc się ze swoim metafizycznym stanem na jakiś czas. Wstała i szurając turkusowymi butami przemierzyła halę sportową.
Była to hala okazała, ładna, ciutkę wilgotna i przydałoby się tu trochę zieleni.
Paprotek, ew. jakieś pnącza przy ścianach. Trzeba będzie zagadać św. Piotra o dekorację wnętrz.
Zapatrzyła się w piękną tablicę z napisem "Mistrzostwa Świata 20cośtam"
- Boże. Jaka do dupy hala na mistrzostwa. - westchnęła. - ale jak to mówią, dobre bo imperialnozwiązkoworepublikibbc.
Spacerowała tak w kółko po hali.
- No i fuck. To ja jestem Syzyf. Syzyf to ja.
Parę lat później, kiedy DZ (Dzielna Bohaterka) założyła bloga i pogodziła się z losem w momencie, w którym okazało się, że hala ma bufet i niezabezpieczone wi-fi zaśmiała się radośnie i zreblogowała zdjęcie Benedykta Cumbebatcha pod prysznicem spojrzała wyżej i zobaczyła wronę.
- Witaj, wrono. Jak tam? - zapytała radośnie czarnego ptaka.
Ptak zfrunął spod stropu w locie zmieniając się we... Wronę. Ale ciut za wysoko ponieważ w wyniku siatkarz wylądował twarzą na parkiecie. Prosto w kałużę.
- Kra kra... - powiedział Wrona.
- OMG. OMG OGMGOGMOGMGMOGMOGMO. - powiedziała Dominika.
- Tak. - Potwierdził Wrona uśmiechając się szarmancko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz